| | Rozmowa z Julką wcale nie zmieniła mojej paniki przed pracą. Spać mi się nie chciało. A właściwie chciało, ale nie mogłam. Katastrofa. Jeszcze mi jutro podkrążone oczy potrzebne. A dodatkowo rozpraszało mnie to, że Marcin był w pokoju obok. Ja już nie mam siły na tą całą sytuację. Znów chce mi się ryczeć. Matko kochana, co rusz jakieś problemy. Czego się nie dotknę, to wszystko się sypie. Przecież ja stracę wszystkich znajomych w pracy, przez to, że odbiłam Kaśce Marcina. A co lepsza, jutro jeszcze ma być jakaś nowa kierowniczka od pracowników. Nie no, po prostu Bosko. Jak ja nie chcę iść do roboty. Już to widzę, jak na wejście dostaję taką bombę, że zawożą mnie do szpitala z wstrząśnieniem mózgu. Tak w sumie, to nawet mnie rozbawił taki obraz. A zaraz obok dostaje Marcin, także razem mamy wizytę w szpitalu. Ludzie, jakie tam muszą być ploty, to się w głowie nie mieści. Pewno coś jak wtedy razem przebawiliśmy się całą imprezę integracyjną. Tą co była pierwsza. Mnie i Monię to wtedy dziewczyny równo z błotem zmieszały. | |
|